|
Początek
We wtorek 8 września ok. godziny 11:00 spotkaliśmy się na Dworcu PKS
wraz z opiekunkami grupy paniami Agnieszką Kubińską i Ewą Sobieraj. Do przyjazdu naszego
autobusu pozostała jeszcze godzina. Mimo to wszyscy byli bardzo zdenerwowani i przejęci.
O 12:00 pożegnaliśmy się ostatecznie z naszymi rodzinami i przyjaciółmi... i odjechaliśmy.
W autobusie panowała wesoła atmosfera. Wszyscy się śmiali i rozmawiali o tym, jak to
będzie w Niemczech. Właściwie podróż minęła dość spokojnie. Dopiero, gdy byliśmy godzinę
drogi od Offenburga niektórzy zaczęli panikować, ale na szczęście po jakimś czasie im przeszło.
Gdy wysiedliśmy dość szybko odnaleźliśmy naszych partnerów (znaliśmy ich przecież
z listów i zdjęć) i rozeszliśmy się do domów. Miłym zaskoczeniem było wieczorne spotkanie
całej grupy w mieście, gdyż wszyscy myśleli, że tego dnia już się nie zobaczymy.
Strassburg
W środę poszliśmy najpierw do szkoły. Wzięliśmy udział w kilku lekcjach. To było dziwne uczucie,
przeżywać tak dobrze nam znaną szkolną rzeczywistość w języku niemieckim. Po paru godzinach
jechaliśmy już pociągiem do Strasbourga . Podróż nie trwała długo, bo po 30 minutach byliśmy
już we Francji. Na samym początku poszliśmy do Parlamentu Europejskiego. Tam na podwórzu przed
tym wielkim gmachem, troje z naszych partnerów przedstawiło nam historię i główne informacje
dotyczące tej instytucji. Potem zaczęły się podchody. Musieliśmy się podzielić na kilka grup.
Każda grupa dostała mapę i kartki z zadaniami. W ciągu 2 godzin musieliśmy je wypełnić znajdując
odpowiedzi w całym mieście. Rozwiązując zadania musieliśmy odwiedzić wiele znanych miejsc.
To nie było łatwe, więc byliśmy z siebie dumni. Potem zwiedziliśmy jeszcze katedrę.
Ta ogromna i monumentalna budowla zrobiła na wszystkich wielkie wrażenie.
Życie codzienne
Nauczycielki a nawet my byliśmy bardzo zdziwieni jak szybko się zgraliśmy i zżyliśmy.
Naszym ulubionym miejscem spotkań był jeden z pubów w Offenburgu. Mogliśmy się tam
zrelaksować i podsumować miniony dzień. Prowadziliśmy też wiele ciekawych rozmów
z ,,naszymi Niemcami" i ich przyjaciółmi w 3 językach (polskim, niemiecki i angielskim).
Taka lekcja języka obcego bardzo nam się podobała. Jednego dnia trafiliśmy na wieczór karaoke,
śpiewaliśmy we wszystkich możliwych językach i bardzo dobrze się bawiliśmy.
Można też powiedzieć, że dzięki naszym występom staliśmy się trochę sławni w mieście.
Martyna Majewska II f

Mainau |

Heidelberg |

Europa Park |

Strassburg - Europa Parlament |

Pożegnanie |
Mainau
To słowo to nie tylko nazwa wyspy, na której znajdują się piękne kompozycje z kwiatów,
bajeczny pałac czy palmy sprawiające, że czujemy się jak na tropikalnej wyspie.
Odkąd odwiedziliśmy to miejsce myślimy o nim jako tym, w którym po raz pierwszy dobrze
się poznaliśmy i zaprzyjaźniliśmy. Nawet nasi nauczyciele zauważyli, że integracja przebiegała
błyskawicznie. Szczerze mówiąc nie mogło być inaczej. Nie wiem, czy była to zasługa łagodnego
klimatu, tajemniczych pyłków unoszących się w powietrzu, ale naprawdę było super. Chodząc
po parku człowiek zastanawia się tylko: jak im się udało zrobić te "rzeźby z kwiatów" i dlaczego mimo, że była to połowa września jest prawie 30°C ?
Po powrocie na "stały ląd", ochłodzeni "lekką bryzą" powiewającą podczas rejsu statkiem,
udaliśmy się w kierunku schroniska młodzieżowego w Konstancji. A wieczór był równie atrakcyjny,
jak dzień. Bardzo mile wspominam spacer po urokliwych uliczkach tego pięknego, zabytkowego
miasta.
Heidelberg
Nie ma to, jak wyprawa w piękny słoneczny dzień! Kolejny raz mieliśmy okazję podziwiać
piękno kultury i obyczajów niemieckich, tym razem w Heidelbergu. Po spacerze wzdłuż niekończącej
się starówki, dotarliśmy do górującego nad miastem zamku. Kiedy zobaczyłem go po raz pierwszy,
zrozumiałem, dlaczego był inspiracją dla wielu pisarzy, poetów, miejscem intryg,
przygód i wspaniałego, wystawnego życia. On był po prostu niesamowity!!!!!
Mimo, że dzisiaj jest ruiną, nic nie stracił na swoim uroku. Spotkanie z przewodnikiem okazało
się kolejnym zaskoczeniem, ponieważ pani przewodnik mówiła po polsku (jednym z 24 języków,
w jakich oprowadza się wycieczki). Zamek wspaniale prezentował się wewnątrz, a kulminacją
zwiedzania było wejście na częściowo zachowaną wieżę, z której roztaczał się wspaniały widok.
Oprócz tego wielkie wrażenie wywarła na nas największa beczka do wina na świecie.
Jacy byliśmy przy niej mali!
Europa Park
Ten dzień pozostanie w naszej pamięci chyba do końca życia. Nie tylko dlatego,
że różnił się od dotychczasowych, ale przede wszystkim dlatego, że był największym wyzwaniem,
przed jakim musieliśmy stanąć w czasie wymiany. Bo kto, jak nie my może wytrzymać jazdę
niezliczoną ilością kolejek (w tym "kolejką śmierci" Silver Starem), karuzel itp. a potem mieć
jeszcze siłę, aby obejrzeć pokaz w 4 wymiarowym kinie.
Dużo zabawy, świetnie spędzony czas i wielkie emocje, tak w kilku słowach mogę opisać
nasze przeżycia, radząc jednocześnie: Jedźcie z nami, to najlepszy sposób, aby się o
tym przekonać.
Gotowanie przez duże G
Ważną częścią naszej wizyty w Niemczech było wspólne gotowanie. Zadaniem każdej ze
stron (niemieckiej i polskiej) było przygotowanie jednej z narodowych potraw. Niemiecka
grupa wybrała sałatkę kartoflaną, my (prawdopodobnie kierowani ambicją i chęcią wykazania się)
wybraliśmy barszcz czerwony. Świetnie wyposażona kuchnia zdawała się ułatwiać zadanie.
Zupa wyszła nam bardzo dobrze, jedynym problemem był niedobór wody, lub, jak kto woli, przewaga
treści stałej nad ciekłą. Wiedząc, że nie był to konkurs gotowania, a raczej propozycja
wspólnego gotowania i biesiadowania, nie przejęliśmy się tym. Nasza zupa smakowała niemieckim
przyjaciołom, a i my objadaliśmy się sałatką. Jedzenie na świeżym powietrzu, w miłym
ogrodzie i towarzystwie było dopełnieniem tego interesującego dnia.
Paweł Chamski II f
[KshysieK]
|