Aktualnie online
· Gości online: 2

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 957
· Najnowszy użytkownik: pawlod18
eDziennik
Koło biologiczne
Newsy RSS
Aktywny uczeń
Wymiana francuska 2002

14 września 2002 r. , z samego rana, nasz grupa wraz z czworoma nauczycielami wyruszyła do Francji. Pierwszy nocleg w tym kraju spędziliśmy w mieście, gdzie spalono Joannę d’Arc, czyli w Rouen. Następnego dnia prócz spotkania z naszymi francuskimi kolegami, zwiedziliśmy dwa cudowne zakątki. Mówię tu o zapierających dech w piersi Saint-Michel oraz Saint-Malo. Nadeszła jednak w końcu oczekiwana chwila ponownego spotkania z naszymi korespondentami. Grzechem byłoby stwierdzenie, że wszyscy byliśmy spokojni i zrelaksowani. Było wręcz przeciwnie. Przed wjazdem do liceum Rabelais, z naszych piersi wydarł się krzyk niemalże rozpaczy. Ten nasz ogromny lęk był całkiem normalnym zjawiskiem i miał się potem przemienić w łzy przy rozstaniu. Już następnego dnia opowiadaliśmy sobie o pierwszych wrażeniach. W tym samym również dniu zwiedziliśmy niezapomnianą i przepiękną wyspę Brehat, która wszystkich wprawiła w zachwyt.
     Podczas naszego pobytu w Saint-Brieuc mieliśmy okazję uczestniczyć w prawdziwych lekcjach. Chyba najbardziej osobliwą była lekcja w-fu, ponieważ dziewczyny ćwiczyły naprawdę trudne układy gimnastyczne. Przypadło nam również w udziale zmierzyć się z naszymi kolegami na meczu koszykówki. Niestety przegraliśmy, ale za to dostaliśmy śmieszną plusową krowę jako pocieszkę. Były też chwile gdzie należało zachować powagę tj. w Radzie Generalnej. Muszę przyznać, że wtedy nie interesowało nas zbytnio, gdyż wieczorem czekała nas bretańska zabawa ("fest-noz") i naleśniki (krepy). Tam również uczono nas regionalnych tańców co było powodem częstych wybuchów śmiechu. Dzięki naszym kolegom każdy zrobił upragnione zakupy. Na takich zajęciach mijały kolejne dni naszego pobytu. I chociaż czasami mieliśmy trudności z porozumiewaniem się, a czasem dziwiła nas ich niewiedza o Polakach to nie chcieliśmy się z nimi rozstawać. Popłynęło wiele łez, wiele uścisków zamknęło się. Nasza posępność zniknęła dopiero gdy dotarliśmy do Paryża, gdzie spędziliśmy popołudnie i połowę dnia następnego. Zwiedzaliśmy również Brukselę, a w Polsce odbyliśmy nawet małą pielgrzymkę dookoła kościoła w Gnieźnie, ponieważ do środka nie wolno było wejść. Już kilka godzin potem wysiadaliśmy w pośpiechu z autokaru. Tym razem nikt już nie pytał gdzie jest toaleta, a rzucał się w ramiona stęsknionej rodziny.

Merci beaucoup pour ce formidable sejour

Ola Chlebowicz
Kl.IIId.

Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Kalendarz
Po Wt Śr Cz Pi So Ni
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30